Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

February 21 2018

stream-of-consciousness-journal
21:33
0869 6abc 500
Eternal Sunshine of the Spotless Mind (2004)
Reposted byohmydeerSkydelanblackheartgirl
stream-of-consciousness-journal
21:32
0868 e5e3 500
Nostalghia (1983)
Reposted bySkydelan Skydelan
stream-of-consciousness-journal
21:32
0867 ae4a 500
Reposted byniskowobudasSkydelanprzeblyskiposzukiwaszKerishaZoonk11naturalgingerdivichar47ohmydeeryourhabitsistermorphinewithoutworrychcetylkokimaczy-ty-to-tyslomkaBloodEveanulujstoryofmylifeJakisproblemletha0adelajda
stream-of-consciousness-journal
21:30

Jesteśmy świadkami fenomenalnego zjawiska, polegającego na wzajemnym mijaniu się ludzi; na nieumiejętności nawiązania kontaktu; nieumiejętności spędzania wolnego czasu. 

— Marek Hłasko – Listy z Ameryki. Felietony i recenzje
Reposted byletha0storyofmylifekmjbrightdiamondcyanidesunohmydeercallayyyzupkaaaniskowoSkydelanbluejanetrzynasty-miesiacbelatrixstormymindirbjarbirbnikotynajestemjedenRuda-ShutycallitwhatyouwantletmegetKawaiiNamidagregorczykmdissapointedbutnotsuprisedseleneskinLejdiWiolettaSkydelanlostuniversepeepingtomtoffifeeiga-xvldum-spiro-speromrs-cosmosselseymalazadymiarapinkcacaooplugsslottibluebellover-landhereyesmoninkaSkydelanniskowoinmybetterworldlaparisiennedifferent-lovegrzejallaylittledisappointmentsflabbergastedHoHounconsciouskarolinnaaabsolutivlostinarainbowmalinowowathatwasntadreammiktoriate-quierolekkaprzesada2708fckitsokopannaWmendaciouscalineczkapocalujmniegraywallmymindneversleepsifyouleaveimpressivenaturalgingerimbirimbirrusalkadmiralMerrry98zupsonsokonayantaramoninkasmokingtimedancingwithaghostszatanistaPicki91komplikacjawszystkodupaRybciaaadoubleespressowszystkodupawalkthemoonniekoniecznieomniesohardjoooszarakoszulaczesctrawabluecosmonautWhiteGirljasnaaankaottak94wspomnienkalejdoskopsixandnineLaColiepersona-non-gratagoodkarmapsychaCannonballzakladnikdiablaasylopathkotficaolvidopodkreslajmniepelnaradosciyouaresonaivepkz451storyofmylifeKejtikeytasteofsilenceslomkapatrzpodnogiSkydelancrambieohmydeer10plnottaklenifcaevveellwalkthemoonBucefalxzxzxzpodkreslajmnietakatambasienkaMerrry98silence89deepbluexadlerek12muliebrisus
stream-of-consciousness-journal
21:29
0863 fcbb
Reposted bytransfuzja-lithiumowaakoloryzacjasistermorphinebudasSkydelanwhatever18moglismywszystkoHornyMiszkaweruskowaZoonk11KawaiiNamidaohsoquietmarfmarfbrightdiamondletsfuckinthetoiletfckitsokosentymentalnanotperfectgirlTakingControlmiimizupsontransfuzja-rock-sex-lovelaparisienneolivierkyourheartbeatpiehusspeakofthedevillonelypassengerjustyoursmileesokoLusiafinatkagobyinspirationsotterinaNotForYoudeepintheheartmiscauliflowerevlynszukajacszczesciazupamarzenponurykosiarznablesletsfuckinthetoiletcelsectionblonde-troubellelittledinawruchujednostajniepopierdolonymlily24ponurykosiarzsomebodytolovemikimotoMySecondLifetoskafkee
stream-of-consciousness-journal
21:29

W mieście Gyula na południu Węgier, tuż przy granicy rumuńskiej, znajduje się klub muzyczny "27's", oferujący zabawę do piątej rano, a nazwa jego inspirowana jest sławnym "klubem 27", czyli elitarną listą artystów, którzy na skutek rockandrollowego trybu życia zeszli z tego świata w wieku dokładnie lat dwudziestu siedmiu.

Już wielkie fotografie zamieszczone nad wejściem do lokalu w Gyula wyjaśniają sprawę klarownie, na spragnionego picia i zabawy gościa spoglądają Jimi Hendrix, Janis Joplin, Kurt Cobain, Jim Morrison, Brian Jones, Amy Winehouse, a owo rozrywkowe miejsce oferuje nie tylko koncerty, tańce, szeroki wybór alkoholi, ale także jedzenie, od porządnej domowej kiełbasy poczynając, a na ofertach specjalnych kończąc, bo każdy z przedwcześnie zmarłych ma swoje danie w menu. I tak Amy Winehouse patronuje czosnkowej sałacie z raków na rukoli, co zdaje się daniem dość wyrafinowanym, bo Hendrix poleca po prostu jajka sadzone na szynce, Janis Joplin udko kurczaka w serowej panierce, Jim Morrison zestaw grillowanych serów, a samobójca Cobain zachwala pizzę z bekonem, salami, mozzarellą, cebulą i serem. Nie jest wykluczone, że dania owe są smakowite, nie próbowałem, ale niewątpliwie niesmaczne jest wykorzystywanie nieszczęsnych nieboszczyków do czesania kasy i prowadzenia żywienia i pojenia zbiorowego.

Myślałem o tym węgierskim lokalu i jego ofercie, zasiadając do oglądania filmu dokumentalnego "Amy" w reżyserii Asifa Kapadii, poświęconego najświeższej członkini "klubu 27", czyli Amy Winehouse, od której śmierci minęły już dokładnie cztery lata, a nam się wszystkim wydaje, że to wczoraj było. "Amy" wejdzie na polskie ekrany za niecały miesiąc, więc daję tu sprawozdanie z poważnym wyprzedzeniem, ale rzecz może być prawdziwą ozdobą letniego sezonu kinowego, wypełnionego w wielkiej mierze twórczością miałką i zbędną. Obejrzenie "Amy" ogłaszam zatem za obowiązkowe, tym bardziej że nie tylko o tej genialnej piosenkarce jest to film, ale w wielkiej mierze o naszej rozedrganej współczesności. Niejedynie nad losem nieszczęsnej wokalistki należy tu zapłakać, ale i nad światem, w którym brukowce i paparazzi osaczyć i zniszczyć mogą każdego, kto ponad zwyczajność wyrasta, albo ma nieszczęście być osobą publiczną, która wpadła w sidła ciężkich nałogów, jak to się z Amy stało - możesz być geniuszem, który nagrał epokową płytę "Back to Black", ale dla brukowców jesteś tylko zapitą i naćpaną dziunią, którą osaczać i odstrzeliwać będą kłusownicy nazywający się bezczelnie dziennikarzami. Nie twórczość twoja dla masy ludzkiej się liczy, ale twój wizerunek, bo tyle jesteś wart, ile twój ostatni upadek. Nie dzieła, które stworzysz, są ważne, ale obciachy, których na bani narobisz, to jest oczywiście wielkie natury ludzkiej nad kulturą zwycięstwo.

Wstrząsającą konkluzją, jaka się w myślach po obejrzeniu "Amy" pojawia, jest to, że całe publiczne życie tej wybitnej dziewczyny oglądamy przez obiektyw paparazzich, nawet moment, gdy jej ciało wynoszone jest z domu, gdzie zmarła, i pakowane do karetki, to są obrazy, które widzimy oczami hien cmentarnych, w imię prawa do informacji zakłócających nawet spokój nieżywych. Dziś każdy zostać może sfilmowany, nagrany, sfotografowany, obecnie o każdym człowieku da się bez większych problemów nakręcić film dokumentalny, przecież ów dokument - którego znakomitości nie neguję - w wielkiej mierze składa się z nagrań, jakie Amy z koleżankami same sobie robiły; jeszcze nic nie utrwalała wokalnie, jeszcze publicznie nie śpiewała, a już jej życie było udokumentowane cyfrowo. Była Amy, zdaje się, już przedstawicielką pokolenia selfie, które pstryka się nieustająco i strzela sobie seriami słodkie fotki bez sensu i bez przyczyny, a pamiętać należy o tym, że cokolwiek nakręcicie, cokolwiek pstrykniecie, cokolwiek napiszecie w sieci, przeciwko wam użyte zostać może, albowiem - zawstydzająco nieodkrywczą myśl tu podaję - skończyły się czasy prywatności. "Amy" główną atrakcją jest właśnie zebranie w dwóch godzinach nieznanych prywatnych nagrań prezentujących jej życie od wczesnej młodości, jeszcze sprzed początków prawdziwej kariery - a przecież wielką karierę rozpoczęła niemal w wieku Rimbauda, debiutancka płyta "Frank" wyszła, gdy miała 20 lat, a znamy jej nagrania jako osiemnasto-, a nawet szesnastolatki.

Dwie są w tym filmie nieprzyjemne osoby, które na krótkie życie Amy destrukcyjnie wpłynęły, nieszczęsny fakt chciał, że byli to najbliżsi jej mężczyźni, mianowicie ojciec, taksówkarz i niespełniony jazzman, który na sławie córki postanowił wypłynąć, oraz mitomańsko skretyniały Blake Fielder-Civil z mocnym pociągiem do twardych narkotyków, który został jej mężem - obu obsesyjnie kochała, w obu przypadkach to był jej błąd tragiczny.

Jak komu mało sensacji z życia Amy, sięgnąć może - co ja po filmie uczyniłem, aczkolwiek jedynie, by utwierdzić się w swojej ocenie tej figury - po książkę Mitcha Winehouse'a "Amy. Moja córka", którą po śmierci swojego dziecka machnął, po to jednak chyba, aby samemu się wylansować. Książka Winehouse'a powinna bowiem nosić nie tytuł "Amy. Moja córka", ale "Ja. Ojciec Amy", o sobie bowiem ten najsłynniejszy taksówkarz pisze nade wszystko. Starał się zarządzać jej życiem, a najchętniej tantiemami, nieustannie z troską pisze nie tylko o córki narkotykowych jazdach, ale i frasuje się, że na koncie nie jest tyle kasy, ile być powinno, zaciekle cytuje kartki urodzinowe, jakie szaleńczo go kochająca córka mu wysyłała, dla wzmocnienia efektu daje nawet fotokopie tych kartek, najboleśniejsze i najtragiczniejsze momenty z życia Amy ujawnia zgrabnie, ciągłą troskę udając, w jego żałobę po śmierci dziecka nijak uwierzyć nie sposób. W filmie "Amy" znamienna jest scena, gdy przyjeżdża do córki na karaibską wyspę, gdzie ta próbuje spionizować się i wytrzeźwieć, ale przybywa z ekipą filmową, tak bowiem bardzo kocha córkę, że chce, aby media nieustannie nadawały raporty z tego, że on u boku córki się znajduje. Troskliwy taksówkarz stał się świetnym sprzedawcą życia Amy, handlowanie intymnością, tragedią i śmiercią własnego dziecka okazało się jego największym sukcesem.

Doprawdy nie miała szczęścia Amy do najważniejszych facetów jej życia, nadal się waham, który z nich zdał mi się obrzydliwszą postacią, czy tata Mitch, czy mąż Blake, kto na niej bardziej żerował, dlaczego ona ich tak bezwzględnie kochała, a przecież umarła nie tylko z nadmiaru alkoholu, ale z powodu niedoboru otrzymanej miłości. Deficyt miłości zabija - taki napis powinien znajdować się na opakowaniach wszelkich używek, Amy zmarła nie tyle z przepicia, ile na raka duszy nade wszystko. Jedno bowiem zdanie w tym filmie zdaje mi się fundamentalne: miała młode ciało, ale starą duszę.

Nie może być prawdą, że talent jest dany od Boga, bo byłby to ostateczny dowód na wredną Boga niesprawiedliwość, jeśli jednych obdarza geniuszem, a innych pozostawia beztalenciami. Wielki talent to jest przecież zakład faustowski, nie Bóg rozdziela talenty, ale jego Odwieczny Adwersarz, życie Amy Winehouse jest tego mocnym dowodem.

— Krzysztof Varga - W pogoni za Amy, czyli wszystko na sprzedaż
stream-of-consciousness-journal
21:28
0858 cad9
Reposted bystoryofmylifeshadowfax42verdantforceMartwa13budaskrolfasoleksurversCarridwensonoflunapastelowedarksideofthemoonbudaspati2k6wartimenoveltypomoorAsTheSunKissedHorizonranirdxrudoscimustbestronghepijointskurwysyngaiquscoldwateranielciagonnabebetterhereyesbrightdiamondRuda-ShutycelmaifrumosMerrry98Martwa13azazelsugarvenomtrzynasty-miesiacbeattmanblackheartgirldefinicjamiloscihydrosphereforgetprincessiwanttobeanastrophysicistkokolokostrikerdefinicjamiloscialicexxxmy-anxietieszwariowalamtojapaulakarolinnaaahuramazdasurversdressuicidefreedomlover
stream-of-consciousness-journal
21:27

Czy wierzysz w szczęśliwe zakończenia?
Wierzę, że być może kiedyś będzie lepiej, że w końcu mi się poszczęści, że przestanę się zadręczać, że wstanę rano i po prostu się uśmiechnę, że kiedy położę się spać, zasnę ze spokojną głową, a nie z tysiącem zagmatwanych myśli. Wierzę w lepszych ludzi, inny świat i dobro. Wierzę, że każdy ma swój moment i na każdego przyjdzie odpowiednia pora.
Życie to nie film ani książka, nie ma szczęśliwych zakończeń, wybuchu miłości, poświęceń i ideałów. Świat został zbyt wyidealizowany na podstawie nierealnych postaci. Właśnie dlatego ludzie wierzą, że na koniec będzie lepiej, bo zakończenia zawsze są wspaniałe. Niestety nie w prawdziwym życiu.

Reposted byniskowoinhiseyesdivibzdurafugitkachcetylkokimafantazjaxwyczesanagitaraxnaturalgingerdissapointedbutnotsuprised
stream-of-consciousness-journal
21:27
0855 335f
Reposted bystoryofmylifeJessSilentelucasthelocustbudaspervkingfalkCarridweninterferenz
stream-of-consciousness-journal
21:27

Boję się, że znikniesz. Że będę musiał jakoś bez Ciebie wytrzymać. Że będę musiał wrócić do tego, co było wcześniej.
Do mroku myśli i cienia wspomnień. Do monotonnych dni i nieprzespanych nocy, spędzonych na myśleniu: co by było gdyby. Do melancholii.
Do istnienia i nieżycia.
Do tylko funkcjonowania.

Reposted byasylopathpartyhardorgtfoniskowopsychapensieveiammistakelove-in-vainaleksandramarianaturalgingerTewi
stream-of-consciousness-journal
21:26
0854 85bf
Reposted byasylopathniskowozupkaaacelmaifrumostysiace-myslimiscauliflower
stream-of-consciousness-journal
21:25
0852 8225 500
Reposted byAnneBonnyniskowozupkaaakredkowaSkydelanHornyMiszkapensievebananananaiammistakediviboringsoupohmydeerki-adinuttx-raycarmenlunabiiancakosmataundoneebodyinthegardenbudaslikenobodymental-catZoonk11letha0falkaalubisztosukozezarlamkredkedozylnieVeryFuckingNicemargocianonapewnopsyjaro
stream-of-consciousness-journal
21:24
0850 7e88
Reposted byolivierkcallasnailinicarmenluna4777727772olivierkmr-absentiatomeshdancingwithaghostaynisheadsbangbangcallas
stream-of-consciousness-journal
21:19
0845 fd0c 500
Reposted by100pbudasczinokcallaszoraxZoonk11
stream-of-consciousness-journal
21:18
0843 aac8 500
stream-of-consciousness-journal
21:18
0842 c219 500
Reposted byTheEvexemolotovcupcakeniskowofrequenzwasserobarzanaasylopathshiawasedawaiga-xvlcatchdimomentakyszRastaPrincessoutofmyheadinto-blackbaggoPolindaawakenedgoodkarmatchortbudaspomoordonjefepwgGabreiila
stream-of-consciousness-journal
21:17
0841 799d 500
Trainspotting (1996)
Reposted byohmydeerSkydelanfrequenzwasser
stream-of-consciousness-journal
12:12
8270 f8f1 500
Reposted frompiehus piehus viapartyhardorgtfo partyhardorgtfo

February 20 2018

stream-of-consciousness-journal
21:24
0773 3c3d 500
Reposted frommsofall msofall viabudas budas

February 18 2018

stream-of-consciousness-journal
17:27
6020 6d86 500
Reposted bydancingwithaghostlaparisiennedead-zireaelpkz451SurvivedGirlnicdostraceniapooluntazniebieskimiinmybetterworldlittledisappointmentswarkoczcannelllezupsoninmybetterworlddissapointedbutnotsuprisedover-landstormymindjasmine-girlfreewaynayantaramyszkaminnieottaksleeplessywalkthemoonnachooymnietenkaktusfutureiscomingdeparterberewerebrightdiamondcompletelydifferentsmejdifreewaypanopticumlc
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl